Leżałam wtulona w zagłębienie pod obojczykiem Logana. Czułam jego ciepły oddech na karku i rozluźniłam spięte mięśnie. Nie spaliśmy już od dłuższego czasu tylko po prostu wsłuchiwaliśmy się w miarowe uderzenia naszych serc. Nie czuliśmy potrzeby rozmawiania i nie krępowała nas cisza panująca dookoła. Wystarczyła nam sama nasza obecność.
- Która godzina? – wypaliłam ściągając nas na ziemię.
- Nie wiem. Czemu pytasz?
- Z ciekawości. Robimy coś dzisiaj czy będziemy tak leżeć do wieczora? Jestem trochę głodna. – podniosłam się do pozycji siedzącej i jakby na potwierdzenie moich słów przeraźliwie zaburczało mi w brzuchu.
Chłopak zaśmiał się i beztrosko oparł się na łokciu zwracając głowę w moją stronę.
- Zrobić ci śniadanie? – zapytał szeptem i pocałował mnie lekko w zagłębienie między łopatkami. Zadrżałam.
- Głupio się pytasz. Oczywiście, że tak. – odwróciłam się do niego i posłałam mu radosny uśmiech.
- Spieszy ci się gdzieś? – zmarszczył brwi próbując rozgryźć powód mojej nagłej zmiany zachowania.
- Po prostu jestem głodna. – burknęłam wstając i narzuciłam na siebie starą koszulkę Logana z Lacoste’a leżącą pod łóżkiem. – Zadbałeś o wszystko. Róże, świece.. Ale zapomniałeś o jednym.
- Niby o czym? – zdziwił się.
- Czy to nie będzie przypadkiem dziwnie wyglądać jak wyjdę od ciebie z domu w tym samym ubraniu w którym wczoraj tu przyszłam? – wyjaśniłam wywracając oczami. – Które na dodatek jest ubabrane w zaschniętych zielonych glutach.
- Wcale tu wczoraj nie przyszłaś tylko przyjechałaś. – poprawił mnie wywracając oczami. – A poza tym zasięgnąłem porad u specjalistów i jestem przygotowany.
- To znaczy?
- Planując noc w twoim towarzystwie musiałem przewidzieć zieloną maź na naszych ciuchach i fakt, że później nie będziesz miała się w co ubrać.
- Możesz przejść do sedna? – popędziłam go niecierpliwie i zaczęłam stukać palcami w ramę łóżka.
- W łazience jest kilka rzeczy, które ci kupiłem.
- Kupiłeś mi ubrania? – wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia.
- No tak. A teraz idź się ubierz. – rozkazał. – Jak zejdziesz na dół to śniadanie będzie gotowe.
- No dobra. – odparłam bez większego przekonania. Faceci nie umieją gotować. Może Kendall tam coś umie zrobić, ale wątpliwe żeby Logan także.
Z głośnym westchnieniem podniosłam się z łóżka zgarniając po drodze telefon i poszłam do łazienki. Byłam przekonana, że on robi sobie ze mnie żarty co do kupna tych ubrań, ale myliłam się. Na wieszaku wisiały cztery letnie sukienki, których sama nigdy w życiu bym sobie nie kupiła.
Teatralnie odwróciłam od nich wzrok i bez ociągania się weszłam pod prysznic. Odkręciłam ciepłą wodę i zaczęłam rozmyślać o wydarzeniach poprzedniego wieczoru. Nigdy bym nie podejrzewała, że Logan jest takim romantykiem. Pewnie był na kilku lekcjach u Kendalla i na samą myśl o nich udzielających sobie porad zaśmiałam się pod nosem. Wszystko było idealne. Róże, świece, atmosfera… Byłam tylko ciekawa jak długo Logan to wszystko przygotowywał. Sorry chłopaki, ale dobrze wiecie, że dzisiaj z Werą nie możemy. Od kilku dni wam o tym truję a wy dalej swoje! Jak na zawołanie usłyszałam w głowie te dwa zdania wypowiedziane przez niego wczoraj po KCA.
Czyli to nie wyszło spontanicznie. Logan to planował od dłuższego czasu i najwyraźniej chłopcy z zespołu byli wtajemniczeni w jego sekret.
Z głośnym westchnieniem zakręciłam wodę i wyszłam z pod prysznica. Nieważne jak było mi przyjemnie pod ciepłym strumieniem wody to i tak nie mogę spędzić tam całego dnia. Otuliłam się szczelnie ręcznikiem i usiadłam na zimnej podłodze.
Sięgnęłam ręką po telefon leżący nieopodal na półce. Super. Cztery nieodebrane połączenia i szesnaście nowych smsów. Wszystkie od Ewy. Byłam ciekawa dlaczego moja mama do mnie nie próbowała się dodzwonić. Czyżby ona też była wtajemniczona w intrygę Logana? Pozostawało mi się tylko tego domyślać bo nigdy w życiu jej przecież o to nie zapytam. Bo niby co miałabym powiedzieć? Cześć mamo. A tak w ogóle to wiedziałaś, że mój chłopak chce się ze mną przespać? Nie? Aha, to super!
Smsy zignorowałam. Wybrałam tylko numer Ewy i czekałam aż odbierze. Nie zrobiła tego. Pewnie teraz spała po wczorajszych wrażeniach związanych z galą. Ciekawe czy Kendall był koło niej…
Burczenie w brzuchu przerwało moje przemyślenia. Niechętnie wstałam z podłogi i popatrzyłam na pierwszą sukienkę wiszącą na wieszaku. Była w żółtym kolorze i ku mojemu rozczarowaniu nie miała ramiączek tylko była zawiązywana na szyi. Wolałam nie patrzeć na resztę rzeczy, które mi kupił Logan więc bez zbędnych grymasów założyłam pierwszą sukienkę.
Była na mnie trochę ciasnawa w talii, ale za to idealnie podkreślała wszystkie moje kształty. Tkanina luźno opadała od pasa do połowy ud, gdzie się kończyła.
Wzięłam głęboki wdech i na bosaka wyszłam z łazienki i podążyłam w kierunku kuchni. Miałam ochotę wygarnąć Loganowi, że mi kupił tylko i wyłącznie zwiewne letnie sukienki zamiast zwykłych bluzek i szortów, ale cała moja złość uleciała jak powietrze z przekłutego igłą balonu zaraz gdy tylko zobaczyłam go krzątającego się po pomieszczeniu.
Nastawiałam się raczej na przypalone tosty , a tym czasem chłopak stał do mnie tyłem i zacięcie coś smażył na patelni podśpiewując Scream and Shout. Zdążył już się ubrać, ale dalej wyglądał nieziemsko. Miał na sobie zwykły czarny T-shirt i krótkie spodenki w wojskowych kolorach.
Podeszłam do niego bezszelestnie i oplotłam go rękami w pasie przykładając policzek do jego łopatek.
- Ubrałaś się już? – zapytał ze śmiechem.
- Na to wygląda, ale powinnam cię ukatrupić za te sukienki. – burknęłam odsuwając się od niego na pewną odległość.
Logan zgasił gaz i odwrócił się twarzą do mnie. Wziął mnie za rękę i zaczął bawić się pierścionkiem zaręczynowym na moim palcu. Pierścionkiem, który zawsze będzie mi przypominał mój romans z Joshem Hutchersonem.
----------------
Z oczywistym dedykiem dla Wery. Dzięki za komentarze pod ostatnią notką <3.
Rozwalasz mnie xd Notka super, oczywiście.
OdpowiedzUsuń