Cały czas myślałam o wyjeździe Ewy. Wiedziałam dlaczego jej rodzice nie pozwalają jej u mnie zamieszkać i miałam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo nie mogłam tego nikomu powiedzieć. Byłam przez to rozkojarzona i nie raz wpadałam na zupełnie obce mi osoby, które patrzyły na mnie wielkimi oczami jakbym była jakaś trędowata. Żałowałam, że Carlos zawołał Logana akurat w tej chwili i byłam zdana na samą siebie w tym tłumie.
Z wielkim wysiłkiem podeszłam do stołu z ponczem i nalałam go sobie do szklanki. Nie przepadałam za tym napojem, ale w zasięgu mojego wzroku nie widziałam niczego w stylu Fanty czy Pepsi ani nawet zwykłej wody mineralnej, a nie miałam zamiaru iść do kuchni i szukać czegoś bezalkoholowego. Byłam typem dziewczyny, która brała co dawali i nie skarżyła się nikomu na swój los ani nie prosiła o pomoc.
Wzięłam łyk czerwonego płynu i przełknęłam go z wysiłkiem. Za poprzednim razem gdy piłam poncz nie wydawał mi się on taki zły, ale w sumie wtedy byłam zbyt wściekła na Logana by przejmować się jego smakiem.
Nagle na swoim ramieniu poczułam czyjąś ciepłą dłoń i podskoczyłam. Obróciłam się gwałtownie do tyłu i zdumiałam się na widok twarzy, którą zobaczyłam przed sobą.
- Cześć. – przywitał się Josh i pocałował mnie przelotnie w policzek.
- Hej? – odpowiedziałam pytająco ze zdezorientowaniem, które dało się wyczuć w moim głosie.
Nie wiedziałam dlaczego mój były chłopak podszedł do mnie akurat w tym momencie. Nie rozmawialiśmy ze sobą od naszego zerwania, bo wczorajszego incydentu na Kids’ Choice Awards nie można było nazwać rozmową.
- Chciałem cię przeprosić.
- Niby za co? – zmarszczyłam brwi i wzięłam kolejny łyk ponczu by zatuszować moje zawstydzenie.
Chłopak popatrzył na złoty pierścionek zdobiący palec u mojej prawej dłoni i zmniejszył odległość między nami. Westchnął głęboko i moją twarz owinął jego ciepły oddech. Był stanowczo za blisko, ale jakaś siła nie pozwalała mi się odsunąć. Podniosłam wzrok i nasze spojrzenia się spotkały.
- Nie powinienem był się tak zachować wtedy, gdy ze mną zerwałaś. To było dziecinne z mojej strony.
- Cieszę się, że w końcu to do ciebie dotarło. – mruknęłam zmieszana jego szczerością.
- Nie chciałbym niszczyć naszej znajomości. Co powiesz na to żebyśmy zostali przyjaciółmi?
Poczułam się jakby kamień spadł mi z serca. Bałam się, że on dalej coś do mnie czuje i znowu zacznie zabiegać o moje względy.
- Przyjaciele. – przytaknęłam i przytuliłam go przyjaźnie.
- A tak w ogóle gdzie podziałaś Logana? – zapytał po chwili odsuwając się ode mnie.
- Carlos go zawołał i poszli gdzieś razem.
- A czy to przypadkiem nie jest on? – wskazał palcem w jakiś punkt znajdujący się za mną.
Odwróciłam się i zaczęłam przeszukiwać wzrokiem tłum. Jakaś para obściskiwała się tuż przed moimi oczami, ktoś z kimś rozmawiał, ktoś się śmiał z opowiedzianego dowcipu, ktoś tańczył, ale nie widziałam tu nigdzie Logana.
- Nie ma go tu. – powiedziałam do Josha.
- Chodzi mi o tą obściskującą się parę. – sprecyzował i położył mi dłoń na ramieniu.
Popatrzyłam we wskazane miejsce, ale dalej widziałam zwykłego chłopaka całującego jakąś brunetkę. Dziewczyna obróciła się i pociągnęła chłopaka za sobą. Dopiero teraz zrozumiałam o co chodziło Joshowi. To był Logan całujący Mirandę Cosgrove.
Logan jeździł rękami po jej odsłoniętych plecach, a ona za to przyciągnęła jego głowę bliżej do siebie i znowu zaczęli się całować.
Miranda szepnęła mu coś na ucho i wskazała miejsce gdzie stałam. Chłopak wbił we mnie wzrok, ale jakby mnie nie widział. Oczy zaczęły mnie piec i wiedziałam, że zaraz zacznę płakać. Powinnam wyjść z tego dusznego salonu jak najszybciej, ale jakaś niewidzialna siła nie pozwalała mi się ruszyć i patrzyłam tępo jak mój chłopak, ba, mój narzeczony, zdradza mnie z pierwszą lepszą piosenkarką.
Logan zauważył mnie dopiero w chwili gdy pojedyncza łza zabłyszczała na moim policzku. Odepchnął od siebie Mirandę i zaczął przepychać się przez zatłoczony salon, ale tłum jakby zrobił się gęstszy od negatywnej energii, którą wydzielałam i nie przychodziło mu to z łatwością.
Poczułam, że nogi się pode mną uginają. Josh widząc mój stan z łatwością wziął mnie na ręce i wyniósł mnie na świeże powietrze. W tej chwili chciałam żeby nosił mnie zupełnie ktoś inny, ale ten ktoś był zajęty całowaniem innej dziewczyny. Nie swojej dziewczyny. Poddałam się i oparłam głowę na ramieniu Josha.
Chłopak posadził mnie na kępie paproci przy bramie wjazdowej.
- Dziękuję, że mnie stamtąd wyprowadziłeś. – szepnęłam ocierając łzy.
- Od tego są przyjaciele. – uśmiechnął się i objął mnie ramieniem w geście pocieszenia.
Wtuliłam się w jego tors i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Moja głowa podrzuciła mi pewien obraz. Przypomniałam sobie jak kilka miesięcy temu zobaczyłam Logana całującego się z Zuzą. Nie czekałam na wyjaśnienia z jego strony. Poszłam na klif i po prostu z niego skoczyłam jak jakaś głupia zakochana małolata, którą wtedy byłam. Przywołałam wspomnienie wody w moich płucach, jej smak i zapach. Zamknęłam oczy i próbowałam oczyścić umysł z toksycznych myśli, ale nie umiałam tego zrobić. Straciłam za to poczucie czasu i nie wiedziałam ile już tak siedzę. Kilka minut? Może godzin? Dlaczego teraz nie mogłam zemdleć? Byłam jednak pewna, że nieważne jak bardzo w tej chwili nie chciało mi się żyć nie sięgnęłabym po aż takie radykalne środki jak wtedy.
- Odejdź. – powiedział przez zęby Josh do kogoś kto szedł w naszym kierunku.
- Muszę z nią porozmawiać. – usłyszałam znajomy głos co wywołało u mnie kolejną falę łez.
Niszczyłam Joshowi koszulę, ale jemu nie wydawało się to przeszkadzać. Czułam wręcz, że podoba mu się bliskość między nami.
- Wystarczająco ją już zraniłeś. – wtrącił ktoś trzeci.
Podniosłam głowę zaciekawiona kto to powiedział. Mimo łez zobaczyłam Eugene’a Simona. Chłopak podszedł do mnie i wymienił porozumiewawcze spojrzenia z Joshem.
Ich krótka wymiana zdań przyciągnęła wiele gapiów. Widziałam ból w oczach Logana, ale byłam zbyt wściekła na to by było mi go żal. Poczułam dziką satysfakcję na ten widok i z trudem powstrzymałam się od uśmiechu.
- Chcę z nią tylko porozmawiać. – powtórzył Logan. – Muszę jej wszystko wyjaśnić.
- Wyjaśnić? – warknęłam i gwałtownie wstałam. – Nie ma nic do wyjaśniania!
- To nie tak jak myślisz.
- Może po prostu chciałeś mnie zaliczyć?! – zanim pomyślałam, słowa wyszły z moich ust. Gdybym teraz mogła zabijać wzrokiem, wszyscy w promieniu dwóch kilometrów by nie żyli. – Teraz jak już to zrobiłeś to będziesz podrywać inną?!
Widziałam, że moje słowa zraniły go jeszcze bardziej, ale starał się tego nie okazywać. Miałam gdzieś, że wszyscy dowiedzą się o naszym życiu intymnym.
- Kocham cię! – krzyknął z bólem w głosie.
- Jakoś tego po tobie nie było widać kilkanaście minut temu!
Kątem oka zanotowałam, że w drzwiach domu pojawiła się Ewa wraz z Kendallem i przerażeni przyglądali się naszej kłótni. To też mnie nie obchodziło. Jednym zgrabnym ruchem zdjęłam pierścionek zaręczynowy i zaczęłam obracać go w dłoniach.
- Nie rób tego. – powiedział Logan tak cicho, że ledwo go usłyszałam. Doskonale wiedział co chciałam zrobić.
- Mściłeś się za Josha, prawda? – syknęłam z pogardą. – Tylko, że teraz ja nie mam innego wyjścia. Zdradziłeś mnie. Nie powinnam była ci wtedy wybaczać kiedy widziałam cię z Zuzą.
Mgła przesłoniły mi pole widzenia. Odetchnęłam głęboko by się uspokoić i rzuciłam pierścionkiem przed siebie z nadzieją, że trafi Logana.
- Weronika. – szepnął.
- Daj go Mirandzie. – wycedziłam przez zaciśnięte zęby i zaczęłam biec.
Nie wiedziałam dokąd zmierzam. W tej chwili chciałam być jak najdalej od tego domu i od całego otaczającego mnie świata.
--------------------------
Taka zemsta.. <3. Z oczywistym dedykiem dla Wery. Tylko popatrzcie w te oczy! Ciekawe, czy Wera mu wybaczy... --->

Za dużo Zmierzchu czytasz. Łamiesz mi serce. Poryczałam się. ZABIJĘ CIĘ! xd
OdpowiedzUsuńLogan i tak będzie mym mężem... Wiem to! :<
Logan, jak mogłeś ?! Hahaha, ryczę xd
OdpowiedzUsuńGenialna notka , czekam na nn :*
Hahah :D nie spodziewałam się czegoś takiego:)
OdpowiedzUsuńNotka jak zwykle SUPER !!
czekam na nn ;)
Wybaczeeee
OdpowiedzUsuń