sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 71.

Przez całą drogę powrotną do domu prawie nie zamieniliśmy z Kendallem ani jednego słowa. Za bardzo martwiłam się związkiem naszych przyjaciół. Przez cały czas dzwoniłam do Weroniki, ale ta nie odbierała. Nie byłam zdziwiona jej zachowaniem, tylko bałam się, że przyjdzie jej coś głupiego do głowy i znowu będzie próbowała popełnić samobójstwo, a tym razem może nie mieć tyle szczęścia co ostatnio.

Przy około dwudziestej nieudanej próbie skontaktowania się z przyjaciółką zrezygnowana rzuciłam telefon na kolana i wbiłam wzrok w krajobraz zmieniający się za szybą.

- Nie przejmuj się nimi. Logan to idiota. – odezwał się Kendall po dłuższej chwili zupełnej ciszy.

- Z tym akurat się zgodzę tylko, że martwię się o Werę. Nie wiem co sobie zrobi. Ona go kocha.

- On ją też. Uwierz mi. Wolałabyś nie przebywać z nim w jednym pokoju gdy o niej gada. – zaśmiał się cicho i spiorunowałam go wzrokiem, więc natychmiast doprowadził się do porządku.

- Tak bardzo ją kocha, że obściskiwał się z Mirandą na jej oczach? Masz rację. Logan jest mistrzem w okazywaniu miłości swoim najbliższym i jest człowiekiem najbardziej godnym zaufania z naszego otoczenia. – prychnęłam z sarkazmem.

- A ja nie jestem godny zaufania? – zapytał ze smutkiem i odwrócił głowę w moją stronę.

Nie zauważyłam kiedy Kendall wjechał na podjazd pod moim domem i zatrzymał samochód.

- Jesteś, ale to już i tak nie ma znaczenia. Za dwa tygodnie będę na drugim końcu świata, a ty będziesz mógł robić co tylko zechcesz. Wtedy będziesz mógł całować każdą dziewczynę i nie będę mogła ci niczego zarzucić.

- Chcesz ze mną zerwać? – zdziwił go mój wylew uczuć. Ujął moją twarz w dłonie, tym samym zmuszając mnie bym spojrzała mu w oczy.

- Nie chcę, ale związek na odległość nie będzie miał sensu. Pójdziesz z chłopakami na jakąś imprezę i poznasz inną dziewczynę, która będzie sto razy ładniejsza niż ja.

- Nie chcę innej dziewczyny. – wyszeptał i przywarł swoimi ustami do moich.

Zaskoczył mnie swoją namiętnością, ale nie byłam mu dłużna. Natychmiast wplotłam mu palce we włosy i przylgnęłam całym ciałem do jego torsu. Z gardła chłopaka wydarł się cichy pomruk, który doprowadził mnie do śmiechu.

- Znowu to robisz. – mruknęłam odwracając głowę.

- Niby co? – uśmiechnął się szeroko i ponownie odnalazł moje usta.

Poczułam dłonie Kendalla na plecach pod sukienką. Żołądek podszedł mi do gardła, a serce zaczęło bić jeszcze szybciej, ale nie przerwałam mu. Wdrapałam mu się tylko niezgrabnie na kolana i moje rozczochrane włosy zakryły nasze twarze.

Chłopak położył jedną ze swoich dłoni na moim udzie i zaczął mnie po nim łaskotać. Pewnie długo trwalibyśmy w takiej pozycji gdyby nie dzwonek mojego telefonu. Oderwaliśmy się od siebie z wielkim trudem. Z głośnym westchnieniem, które wywołało u Kendalla cichy śmiech sięgnęłam po komórkę leżącą na siedzeniu obok.

- Halo? – rzuciłam do aparatu.

- Możesz już wejść do domu? – usłyszałam wściekły głos mojej mamy. – Sąsiedzi patrzą.

Obróciłam się w stronę okna w kuchni i zobaczyłam w niej zarys sylwetki mojej mamy. No tak. To było oczywiste, że nas podglądała. Nasze spojrzenia się spotkały i przez chwilę myślałam, że ona zaraz wypadnie z domu i siłą mnie wyciągnie z samochodu.

- Czy w tej rodzinie istnieje w ogóle coś takiego jak prywatność? – warknęłam i rozłączyłam się.

- Mama? – mruknął Kendall i zaczął całować moją szyję.

Miałam wielką ochotę przyciągnąć go do siebie na przekór mojej mamie, ale powstrzymałam się od tego. Przygryzłam tylko prowokująco wargi i spojrzałam w jego zielone oczy.

- Muszę iść. – powiedziałam i próbowałam otworzyć drzwi, ale dłonie chłopaka złapały mnie w talii i uniemożliwiły mi tą czynność.

- Kocham cię. – uniósł mój podbródek i pocałował mnie tylko, że tym razem delikatniej.

- Też cię kocham. – odparłam kładąc mu głowę na ramieniu.

- I nie chcę żadnej innej dziewczyny. To ciebie chcę. – pogłaskał mnie po plecach i wtulił twarz w moje włosy.

- Muszę iść.

Nie zareagował. Westchnęłam teatralnie i zsunęłam się z jego kolan z powrotem na miejsce pasażera. Posłałam mu zalotny uśmiech i niezgrabnie wysiadłam z samochodu. Gdybym tego nie zrobiła w tym momencie tylko została tam dłużej to prawdopodobnie sprawy zaszłyby stanowczo za daleko.

Gwałtownie zatrzymałam się przed drzwiami wejściowymi uświadamiając sobie pewną rzecz. Już nie bałam się pójść do łóżka z Kendallem. Owszem, dalej miałam co do tego pewne obawy, ale to nie był strach przed odrzuceniem z jego strony. Teraz bałam się samej siebie.

***

Miałam zamiar bezszelestnie przejść przez korytarz i pójść od razu do swojego pokoju bez zbędnych wyjaśnień co do incydentu w samochodzie, ale nie dane mi było dość nawet do schodów bo zatrzymał mnie pełen wyrzutu głos mojej mamy.

- Dlaczego to robisz?

- Niby co robię? – zmarszczyłam brwi ze zdziwienia.

- Mówiłaś mi, że ty i Kendall jeszcze tego nie robiliście.

Czy ona naprawdę musiała robić podchody żeby się czegoś ode mnie dowiedzieć? Nie mogła zapytać po prostu czy z nim spałam?

- I to się nie zmieniło. – warknęłam wściekła.

- A to przed chwilą w samochodzie? Nie mów mi, że to nic nie znaczyło.

- Już nie mogę całować się ze swoim chłopakiem?! – uniosłam się głośniej niż początkowo chciałam. Cała moja złość, która kumulowała się od wczorajszego wieczoru teraz wypływała ze mnie falami.

- W taki sposób?!

- Nic ci do tego! To nie twoja sprawa!

- Właśnie, że moja. Jestem twoją matką i chcę dla ciebie jak najlepiej. – powiedziała z denerwującym spokojem w głosie.

- Chcesz mojego dobra, tak?! To dlaczego każesz mi stąd wyjeżdżać?! Dobrze wiesz, że tego nie chcę!

- To dla naszego dobra stąd wyjeżdżamy.

- Nawet nie chcecie mi powiedzieć dlaczego! Wiem, że to nie jest spowodowane pracą taty!

- I masz rację. To nie przez jego pracę. – przyznała ze smutkiem i usiadła na kanapie w salonie.

- To dlaczego nie możemy tu zostać? – zapytałam tym razem już opanowanym głosem. Poszłam za nią, ale przystanęłam koło regału na książki.

- To nie takie proste. – widziałam, że mówienie o tym sprawia jej ból, ale nie zamierzałam odpuścić.

- Po prostu to powiedz. – ponagliłam.

- Twój tata… - przerwała i wzięła głęboki oddech. – Twój tata jest nie tylko twoim tatą.

Rozdziawiłam usta ze zdziwienia. Przez całe swoje życie byłam przekonana, że jestem jedynaczką, a tu mama mi nagle mówi, że mam rodzeństwo. Osunęłam się na ziemie i objęłam kolana rękoma.

- I to przez to wyjeżdżamy? – upewniłam się.

- W ten sposób chcę uratować nasze małżeństwo.

- Ale dlaczego nie mogę zamieszkać z Weroniką?

- Dalej nie rozumiesz, prawda? – popatrzyła na mnie ze łzami w oczach.

- Tata cię zdradził i mam rodzeństwo, a ty wyjeżdżając ze Stanów chcesz ratować wasze małżeństwo. – podsumowałam grobowym tonem. – Tylko dlaczego musimy wracać do Polski? Nie możecie tutaj od nowa budować waszego małżeństwa?

- Masz siostrę. – sprecyzowała i schowała twarz w dłonie.

- Dalej nie rozumiem dlaczego musimy się wyprowadzić.

- Bo właśnie twoją siostrą jest Weronika.

Z początku nie dotarły do mnie jej słowa. Myślałam, że to jakiś głupi żart, ale mama popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem i w jej oczach widać było powagę. Mówiła prawdę. Nagle wszystko zrozumiałam. Już wiedziałam dlaczego od pewnego czasu moja mama przestała akceptować moją najlepszą przyjaciółkę. To był powód dlaczego nie mogłam z nią zamieszkać.

- Jeszcze jedno muszę ci powiedzieć. – czekała na reakcję z mojej strony, ale ja byłam zbyt oszołomiona by coś powiedzieć. – Wyjeżdżamy jutro popołudniu.

- Mieliśmy wyjeżdżać za dwa tygodnie! – wrzasnęłam ze łzami w oczach.

- Nie możemy tu dłużej zostać. To dla naszego dobra.

Miałam ochotę krzyczeć i płakać, ale wiedziałam, że to nie przyniesie pożądanego skutku.

- Wychodzę. – wyrzuciłam tylko z siebie i wyszłam na zewnątrz. Prosto w ciemną noc. Szłam do osoby, która jako jedyna mogła w tej chwili mnie pocieszyć, bo teraz pragnęłam tylko jej towarzystwa.

----------------

To taki dłuższy. Niedługo 7,5k wyświetleń. Dzięki za wszystkie wejścia i komentarze. <3.











5 komentarzy:

  1. Dramatyczne <3 Takie rzeczy kocham xd
    Super notka, oczywiście xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezus Maria.. A co będzie z Kendallem ?

    A scena w samochodzie zajebista :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurdeee nieee:(
    płacze... no scena w samochodzie najlepsza
    no ale co z nimi bedzie??

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany! A co będzie teraz z Kendallem?!
    Scena w samochodzie.. Mega.xD
    Rozdział fantastyczny. Czekam na nn.;**
    Pozdr. Pati
    PS Zapraszam do siebie na nowy rozdział http://opowiadanie-o-btr.blogspot.com/2013/04/rozdzia-24.html

    OdpowiedzUsuń
  5. O nieee :( Biedny Kendziu :(
    Scena w samochodzie jest genialna :D Notka świetna :) Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń