Przy około dwudziestej nieudanej próbie skontaktowania się z przyjaciółką zrezygnowana rzuciłam telefon na kolana i wbiłam wzrok w krajobraz zmieniający się za szybą.
- Nie przejmuj się nimi. Logan to idiota. – odezwał się Kendall po dłuższej chwili zupełnej ciszy.
- Z tym akurat się zgodzę tylko, że martwię się o Werę. Nie wiem co sobie zrobi. Ona go kocha.
- On ją też. Uwierz mi. Wolałabyś nie przebywać z nim w jednym pokoju gdy o niej gada. – zaśmiał się cicho i spiorunowałam go wzrokiem, więc natychmiast doprowadził się do porządku.
- Tak bardzo ją kocha, że obściskiwał się z Mirandą na jej oczach? Masz rację. Logan jest mistrzem w okazywaniu miłości swoim najbliższym i jest człowiekiem najbardziej godnym zaufania z naszego otoczenia. – prychnęłam z sarkazmem.
- A ja nie jestem godny zaufania? – zapytał ze smutkiem i odwrócił głowę w moją stronę.
Nie zauważyłam kiedy Kendall wjechał na podjazd pod moim domem i zatrzymał samochód.
- Jesteś, ale to już i tak nie ma znaczenia. Za dwa tygodnie będę na drugim końcu świata, a ty będziesz mógł robić co tylko zechcesz. Wtedy będziesz mógł całować każdą dziewczynę i nie będę mogła ci niczego zarzucić.
- Chcesz ze mną zerwać? – zdziwił go mój wylew uczuć. Ujął moją twarz w dłonie, tym samym zmuszając mnie bym spojrzała mu w oczy.
- Nie chcę, ale związek na odległość nie będzie miał sensu. Pójdziesz z chłopakami na jakąś imprezę i poznasz inną dziewczynę, która będzie sto razy ładniejsza niż ja.
- Nie chcę innej dziewczyny. – wyszeptał i przywarł swoimi ustami do moich.
Zaskoczył mnie swoją namiętnością, ale nie byłam mu dłużna. Natychmiast wplotłam mu palce we włosy i przylgnęłam całym ciałem do jego torsu. Z gardła chłopaka wydarł się cichy pomruk, który doprowadził mnie do śmiechu.
- Znowu to robisz. – mruknęłam odwracając głowę.
- Niby co? – uśmiechnął się szeroko i ponownie odnalazł moje usta.
Poczułam dłonie Kendalla na plecach pod sukienką. Żołądek podszedł mi do gardła, a serce zaczęło bić jeszcze szybciej, ale nie przerwałam mu. Wdrapałam mu się tylko niezgrabnie na kolana i moje rozczochrane włosy zakryły nasze twarze.
Chłopak położył jedną ze swoich dłoni na moim udzie i zaczął mnie po nim łaskotać. Pewnie długo trwalibyśmy w takiej pozycji gdyby nie dzwonek mojego telefonu. Oderwaliśmy się od siebie z wielkim trudem. Z głośnym westchnieniem, które wywołało u Kendalla cichy śmiech sięgnęłam po komórkę leżącą na siedzeniu obok.
- Halo? – rzuciłam do aparatu.
- Możesz już wejść do domu? – usłyszałam wściekły głos mojej mamy. – Sąsiedzi patrzą.
Obróciłam się w stronę okna w kuchni i zobaczyłam w niej zarys sylwetki mojej mamy. No tak. To było oczywiste, że nas podglądała. Nasze spojrzenia się spotkały i przez chwilę myślałam, że ona zaraz wypadnie z domu i siłą mnie wyciągnie z samochodu.
- Czy w tej rodzinie istnieje w ogóle coś takiego jak prywatność? – warknęłam i rozłączyłam się.
- Mama? – mruknął Kendall i zaczął całować moją szyję.
Miałam wielką ochotę przyciągnąć go do siebie na przekór mojej mamie, ale powstrzymałam się od tego. Przygryzłam tylko prowokująco wargi i spojrzałam w jego zielone oczy.
- Muszę iść. – powiedziałam i próbowałam otworzyć drzwi, ale dłonie chłopaka złapały mnie w talii i uniemożliwiły mi tą czynność.
- Kocham cię. – uniósł mój podbródek i pocałował mnie tylko, że tym razem delikatniej.
- Też cię kocham. – odparłam kładąc mu głowę na ramieniu.
- I nie chcę żadnej innej dziewczyny. To ciebie chcę. – pogłaskał mnie po plecach i wtulił twarz w moje włosy.
- Muszę iść.
Nie zareagował. Westchnęłam teatralnie i zsunęłam się z jego kolan z powrotem na miejsce pasażera. Posłałam mu zalotny uśmiech i niezgrabnie wysiadłam z samochodu. Gdybym tego nie zrobiła w tym momencie tylko została tam dłużej to prawdopodobnie sprawy zaszłyby stanowczo za daleko.
Gwałtownie zatrzymałam się przed drzwiami wejściowymi uświadamiając sobie pewną rzecz. Już nie bałam się pójść do łóżka z Kendallem. Owszem, dalej miałam co do tego pewne obawy, ale to nie był strach przed odrzuceniem z jego strony. Teraz bałam się samej siebie.
***
Miałam zamiar bezszelestnie przejść przez korytarz i pójść od razu do swojego pokoju bez zbędnych wyjaśnień co do incydentu w samochodzie, ale nie dane mi było dość nawet do schodów bo zatrzymał mnie pełen wyrzutu głos mojej mamy.
- Dlaczego to robisz?
- Niby co robię? – zmarszczyłam brwi ze zdziwienia.
- Mówiłaś mi, że ty i Kendall jeszcze tego nie robiliście.
Czy ona naprawdę musiała robić podchody żeby się czegoś ode mnie dowiedzieć? Nie mogła zapytać po prostu czy z nim spałam?
- I to się nie zmieniło. – warknęłam wściekła.
- A to przed chwilą w samochodzie? Nie mów mi, że to nic nie znaczyło.
- Już nie mogę całować się ze swoim chłopakiem?! – uniosłam się głośniej niż początkowo chciałam. Cała moja złość, która kumulowała się od wczorajszego wieczoru teraz wypływała ze mnie falami.
- W taki sposób?!
- Nic ci do tego! To nie twoja sprawa!
- Właśnie, że moja. Jestem twoją matką i chcę dla ciebie jak najlepiej. – powiedziała z denerwującym spokojem w głosie.
- Chcesz mojego dobra, tak?! To dlaczego każesz mi stąd wyjeżdżać?! Dobrze wiesz, że tego nie chcę!
- To dla naszego dobra stąd wyjeżdżamy.
- Nawet nie chcecie mi powiedzieć dlaczego! Wiem, że to nie jest spowodowane pracą taty!
- I masz rację. To nie przez jego pracę. – przyznała ze smutkiem i usiadła na kanapie w salonie.
- To dlaczego nie możemy tu zostać? – zapytałam tym razem już opanowanym głosem. Poszłam za nią, ale przystanęłam koło regału na książki.
- To nie takie proste. – widziałam, że mówienie o tym sprawia jej ból, ale nie zamierzałam odpuścić.
- Po prostu to powiedz. – ponagliłam.
- Twój tata… - przerwała i wzięła głęboki oddech. – Twój tata jest nie tylko twoim tatą.
Rozdziawiłam usta ze zdziwienia. Przez całe swoje życie byłam przekonana, że jestem jedynaczką, a tu mama mi nagle mówi, że mam rodzeństwo. Osunęłam się na ziemie i objęłam kolana rękoma.
- I to przez to wyjeżdżamy? – upewniłam się.
- W ten sposób chcę uratować nasze małżeństwo.
- Ale dlaczego nie mogę zamieszkać z Weroniką?
- Dalej nie rozumiesz, prawda? – popatrzyła na mnie ze łzami w oczach.
- Tata cię zdradził i mam rodzeństwo, a ty wyjeżdżając ze Stanów chcesz ratować wasze małżeństwo. – podsumowałam grobowym tonem. – Tylko dlaczego musimy wracać do Polski? Nie możecie tutaj od nowa budować waszego małżeństwa?
- Masz siostrę. – sprecyzowała i schowała twarz w dłonie.
- Dalej nie rozumiem dlaczego musimy się wyprowadzić.
- Bo właśnie twoją siostrą jest Weronika.
Z początku nie dotarły do mnie jej słowa. Myślałam, że to jakiś głupi żart, ale mama popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem i w jej oczach widać było powagę. Mówiła prawdę. Nagle wszystko zrozumiałam. Już wiedziałam dlaczego od pewnego czasu moja mama przestała akceptować moją najlepszą przyjaciółkę. To był powód dlaczego nie mogłam z nią zamieszkać.
- Jeszcze jedno muszę ci powiedzieć. – czekała na reakcję z mojej strony, ale ja byłam zbyt oszołomiona by coś powiedzieć. – Wyjeżdżamy jutro popołudniu.
- Mieliśmy wyjeżdżać za dwa tygodnie! – wrzasnęłam ze łzami w oczach.
- Nie możemy tu dłużej zostać. To dla naszego dobra.
Miałam ochotę krzyczeć i płakać, ale wiedziałam, że to nie przyniesie pożądanego skutku.
- Wychodzę. – wyrzuciłam tylko z siebie i wyszłam na zewnątrz. Prosto w ciemną noc. Szłam do osoby, która jako jedyna mogła w tej chwili mnie pocieszyć, bo teraz pragnęłam tylko jej towarzystwa.
----------------
To taki dłuższy. Niedługo 7,5k wyświetleń. Dzięki za wszystkie wejścia i komentarze. <3.
Dramatyczne <3 Takie rzeczy kocham xd
OdpowiedzUsuńSuper notka, oczywiście xd
Jezus Maria.. A co będzie z Kendallem ?
OdpowiedzUsuńA scena w samochodzie zajebista :D
Kurdeee nieee:(
OdpowiedzUsuńpłacze... no scena w samochodzie najlepsza
no ale co z nimi bedzie??
O rany! A co będzie teraz z Kendallem?!
OdpowiedzUsuńScena w samochodzie.. Mega.xD
Rozdział fantastyczny. Czekam na nn.;**
Pozdr. Pati
PS Zapraszam do siebie na nowy rozdział http://opowiadanie-o-btr.blogspot.com/2013/04/rozdzia-24.html
O nieee :( Biedny Kendziu :(
OdpowiedzUsuńScena w samochodzie jest genialna :D Notka świetna :) Czekam na nn :*