Previously.
- Tutaj są też moi rodzice. Chciałbym, abyś ich poznała.
Krew odpłynęła mi z twarzy na te słowa. Chciałam czym prędzej uciec przez okno, ale powstrzymałam się ostatkami sił. Posłałam Kendallowi wściekłe spojrzenie. Byłam wkurzona, że mnie wcześniej nie uprzedził.
Nie dane mi jednak było mi dłużej się nad sobą użalać, bo do kuchni weszli państwo Schmidt wraz z Kevinem i Kennethem. Uśmiechnęli się do mnie promiennie, a ja o niczym innym w tej chwili nie marzyłam jak żeby tylko się zapaść pod ziemię.
----------------------------------------------- Rozdział 90 -----------------------------------------------
Kendall gdy tylko zobaczył swoich rodziców, odsunął się ode mnie, by po chwili złapać mnie za rękę. Blond kobieta z lekkimi przebłyskami siwych włosów podeszła do nas z przyjaznym uśmiechem, pociągając za sobą męża.
- Nie będziemy wam się narzucać, bo to przecież impreza dla nastolatków – zaśmiała się z własnego żartu, mimo że nie był on do końca śmieszny. – Chcieliśmy tylko zobaczyć co słychać u naszego syna. I poznać jego dziewczynę. W końcu.
- Mamo… - Westchnął Kevin opierając się o ścianę.
- Zastanawiam się tylko dlaczego Kendall nie zaprosił cię do nas na obiad albo coś. My przecież nie gryziemy.
Uśmiechnęłam się do niej promiennie i wysunęłam dłoń z uścisku chłopaka. W sumie też się nad tym głowiłam, ale nie chciałam nikogo popędzać.
- Więc skoro już tu jesteście to chciałbym przedstawić wam swoją dziewczynę – zaczął oficjalnie mój chłopak. – Mamo, tato, poznajcie Ewę. Ewa, to są moi rodzice.
- Jestem Kathy – powiedziała kobieta podkreślając ostatnie słowo. – Proszę, mów mi po imieniu. Będę czuć się młodsza. – Uśmiechnęła się do mnie szczerze i przytuliła mocno niczym matka córkę. Dopiero teraz dotarło do mnie, że tęskniłam za rodzicami. Za prawdziwą rodziną w której nikt się nie zdradzał i wszyscy byli szczęśliwi z tego, że po prostu są razem.
- Jestem Kent – odezwał się tata Kendalla przejmując pałeczkę. Podszedł do mnie i uścisnął przyjaźnie moją dłoń.
- Miło mi państwa poznać.
- Was – poprawił mnie Kenneth wiedząc, że zaraz i tak mama zrobiłaby to za niego. Jego wtrącenie wywołało uśmiech na naszych twarzach, a chłopak wywrócił teatralnie oczami.
- Cieszę się, że między wami już jest wszystko w porządku. – Kathy popatrzyła na mnie z wdzięcznością malującą się na twarzy. – Jak wyjechałaś, Kendall był jak zombie. W dosłownym znaczeniu tego słowa.
- Spał w dzień, płakał w nocy – rzucił Kevin wyszczerzając się do mnie.
Spojrzałam na Kendalla ze zdziwieniem. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć, była niczym maska. Zmarszczyłam brwi z frustracji, że nie mogę odgadnąć o czym teraz myśli.
Kent widząc, że między nami zaczęło robić się niezręcznie, pociągnął żonę w kierunku salonu. Ta o dziwo poddała się mu bez zbędnych słów. Skinęła na synów, który z głośnym westchnieniem także wyszli z kuchni. Po chwili zostałam sam na sam ze swoim chłopakiem, ale nie czułam się bardziej pewna siebie niż przed chwilą.
- Naprawdę? – Zaczęłam łamiącym się głosem. Stanęłam z nim twarzą w twarz, ale chłopak odwrócił wzrok unikając mojego spojrzenia.
- Dlatego właśnie tak długo zwlekałem z tym żebyś ich wszystkich poznała.
- Kendall – wyszeptałam z niedowierzaniem i oparłam głowę o jego tors.
Moje nozdrza wypełnił zapach czekoladowego tortu pomieszanego z gumą bananową. Dokładnie tak pachniało w moim domu gdy mama piekła dla mnie ciasto na urodziny. Momentalnie oczy zaczęły mnie szczypać i poczułam, że zaraz się rozpłaczę. Już nigdy nie będzie mi dane zaznać kochającej się rodziny.
Zamrugałam powiekami próbując odgonić łzy, ale nieudolnie. Już po chwili słonawy płyn zaczął spływać po moim policzku, a z gardła wydarł się zduszony szloch.
- Coś się stało? – Zapytał mnie delikatnie Kendall odsuwając się ode mnie na tyle by móc spojrzeć mi w oczy. Otarł mi łzy wierzchem dłoni, ale miejsce starych zaraz zastąpiły całkiem nowe.
Pokiwałam przecząco głową, ale chłopak mi nie uwierzył. Zmarszczył tylko brwi i nie wiedząc co ma począć z rękami, jedną dłonią odgarnął mi zabłąkany kosmyk z twarzy i założył go za ucho.
- Moi rodzice… - Zaczęłam niepewnie.
- Przeprowadzka nic nie dała, prawda? – bezbłędnie domyślił się, jaki jest powód mojego smutku.
- Rozwiedli się dwa miesiące temu. Od tej pory nie widziałam taty. Wyprowadził się zaraz po powrocie, a rozprawa w sądzie była tylko formalnością. Tęsknię za nim. – Głos mi się łamał, ale dzielnie brnęłam dalej. Potrzebowałam się w końcu komuś wygadać. – Od tamtej pory go nie widziałam. – Powtórzyłam beznamiętnie. – Nawet nie wiem czy on żyje i czy jest zdrowy.
- Skarbie – wyszeptał Kendall i przyłożył swoje czoło do mojego. Owiał mnie jego ciepły oddech, a kolana się pode mną ugięły. – Nic ci nie da zamartwianie się. Nie naprawisz tym ich małżeństwa, jeśli oni sami tego nie będą chcieli.
- Oni spędzili ze sobą prawie dwadzieścia lat życia. Jeden głupi błąd mojego taty zrujnował im to, co budowali i o co walczyli przez te lata.
- Są dorośli i podejmują własne decyzje. Nie możesz kazać im ze sobą być, jeśli nie czują się z tego powodu szczęśliwi.
Musnął ustami mój nos. Chciał odwrócić moją uwagę. Nie do końca mu się to udało, ale wspomnienie o rodzicach zeszło na drugi plan. Miał rację. Nie powinnam płakać nad rozlanym mlekiem.
Objęłam Kendalla za szyję i oparłam mu głowę na ramieniu. Zamknęłam oczy i próbowałam przez chwilę nie myśleć zupełnie o niczym. Zatracić się w dotyku chłopaka, którego kochałam.
Położył mi dłonie na łopatkach i przesunął nimi w dół na przegub pleców i talię, by zatrzymać je na moich biodrach. Odruchowo wtuliłam się w niego bardziej, a ten tylko zaśmiał się w moje włosy, a skórę mojej głowy przeszedł przyjemny dreszcz pożądania. Jak dobrze, że on nie należał do grona facetów, którzy zdradzają swoje dziewczyny.
Odsunął mnie od siebie gwałtownie. Oderwał sobie moje dłonie od karku. Teraz zwisały luźno przy tułowiu. Byłam ciekawa, co się stało. Zawsze to ja nam przerywałam, gdy uznawałam, że sprawy zaszły za daleko. On nigdy tego nie zrobił. Aż do teraz.
- Muszę ci coś powiedzieć – zaczął Kendall poważnym tonem, ale nie dane mu był dokończyć.
- Ewa! – Krzyknęła Alexa wpadając do kuchni niczym torpeda.
Czułam się jakbym została przyłapana na gorącym uczynku, mimo że Kendall stał ponad metr ode mnie. Moja twarz zrobiła się czerwona niczym sukienka Kristen Stewart na zeszłorocznym festiwalu w Cannes, a chłopak tylko wywrócił oczami i zaklął pod nosem. Dziewczyna także się zarumieniła i straciła pewność siebie.
- Logan zaraz tu będzie, ale chyba wam w czymś przeszkodziłam więc… - dokończyła starając się ukryć zmieszanie, ale nieudolnie.
Czuła, że w kuchni zawisła nieprzyjemna atmosfera.
- W niczym ważnym nam nie przeszkodziłaś – zapewniłam ją pospiesznie, ale to było jedno wielkie kłamstwo. Byłam na nią wściekła, że teraz będę musiała czekać cały wieczór na to, by się dowiedzieć, o co chodziło Kendallowi.
Przetarłam oczy próbując doprowadzić swoją twarz do porządku. W tym momencie dziękowałam sobie, że nie jestem zwolenniczką makijażu, bo gdyby było inaczej, na sto procent byłabym cała rozmazana.
Bez oglądania się za siebie przeszłam do salonu, w którym natychmiast przywołały mnie radosne okrzyki dopiero co przybyłych gości. Już po chwili koło mnie znalazł się Alec i pocałował mnie w policzek. Zaczęłam przeszukiwać wzrokiem tłum i wyłapywać nowoprzybyłych. Z drugiego końca pokoju pomachała do mnie Victoria Justice i pokazała mi gestem bym, spojrzała w stronę prowizorycznie ustawionej sceny przy wielkich oknach z widokiem na basen w ogrodzie.
Na podwyższeniu ustawione były dwa mikrofony. Przy jednym stała Demi Lovato, a przy drugim, ku mojemu zaskoczeniu stała Weronika. Posłała mi promienny uśmiech i zaczęła wpatrywać się w drzwi prowadzące do holu. Usłyszeliśmy lekkie skrzypnięcie i w pokoju zapadła przejmująca cisza. Ktoś stojący najbliżej bezpieczników, wyłączył światło i pokój spowiła ciemność. Poczułam, jak czyjaś dłoń chwyta moją. Wstrzymałam oddech.
- To tylko ja – usłyszałam cichy szept Kendalla zaraz przy swoim uchu.
To był jedyny dźwięk jaki przerwał głuchą ciszę. Wszyscy wsłuchiwaliśmy się w dudnienie kroków w korytarzu. Te zaczęły być coraz to głośniejsze, aż w końcu do salonu weszły dwie postacie. Logan i Dustin.
Zgromadzeni w pokoju goście jak jeden mąż wykrzyknęli sto lat, a ciemność rozświetliły świeczki zapalone na torcie. Logan zaniemówił z wrażenia. Wtedy jego wzrok padł na Weronikę stojącą na scenie. Demi poleciła gitarzyście by ten zaczął grać i rozległy się pierwsze akordy zupełnie nieznanej mi wcześniej piosenki. A później głosy mojej siostry wraz z najlepszą przyjaciółką jej chłopaka zabrzmiały w pokoju. Who’s That Boy? Nawet samego solenizanta tekst wprawił w zachwyt. Byłam ciekawa, jak udało im się wszystko zrobić tak, że nawet ja nie wiedziałam, co planują.
I byłam zła, że sama nie wpadłam na ten pomysł wcześniej.
------------------------------------------
Wróciłam! 1 września, 90 rozdział. Zadziwiło mnie to, że i tak wchodziliście na bloga, nawet jak nic nie dodawałam. Świadczą o tym wyświetlenia i komentarze, za które wszystkim bardzo dziękuję!
Ostatni akapit zainspirowany piosenką Demi Lovato, jak widać w odnośniku. Tekst jest o Loganie, więc doskonale pasuje do sytuacji. I oczywiście, gdyby nie Wera, to bym tego nie dodała.
W środę dodam pierwszą część "Heart Attack". Opowiadanie z Kendallem dla Marty. Mam nadzieję, że dalej chcecie czytać moje wypociny.
Wiecie, że dostałam się do Klubu Młodych Pisarzy? Wszystko dzięki temu blogowi. Może nie jest tak źle jak mi się wydaje, albo sama się oszukuję...
Najbardziej rozwalił mnie tort czekoladowy i guma balonowa :D Zajebiste! Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie z mało akcji jak na jeden rozdział. Poza tym ok xD Logan<3<3<3 czekam na opowiadanie o mnie :p
OdpowiedzUsuńTo bylo piekne.
OdpowiedzUsuńKocham Logana xd
Noo noo ! :D Fakt faktem, kiedyś czytałam już twojego bloga, ale nie jestem ze wszystkimi na bieżąco. Skończyłam na 60 rozdziale, i nadrobiłam wszystko. Stwierdzam, że masz fenomenalne opowiadanie! :) Podoba mi się i na pewno będę zaglądać :*
OdpowiedzUsuńxoxo
Yeach! Nareszcie wróciłaś! :) Noo a jednak z potkanie z rodzicami Kenda nie było takie złe jak by się mogło wydawać xD Wow.. zazdroszczę Loganowi takiego przyjęcia! Też chcę takie :3 Rozdział Niesamowity jak zawsze! Czekam na nn:*
OdpowiedzUsuńEwa:) !! nareszcie :) rozdzial super niesamowity :PPP
OdpowiedzUsuńŚwietne ;)
OdpowiedzUsuńByło warto poczekać ♥
Nie mogę się doczekać następnego.
Nigdy nie komentowałam, ale postanowiłam że dzisiaj skomentuje
Zapraszam do mnie dopiero zaczynam:
http://big-time-rush-lost-in-love.blogspot.com/
"Moja twarz zrobiła się czerwona niczym sukienka Kristen Stewart na zeszłorocznym festiwalu w Cannes"
OdpowiedzUsuńZajebiste XDD
Co Kendall chce jej powiedzieć?!