czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 69.

- Uśmiechnij się. – powiedział Kendall i położył mi dłoń między łopatkami.

- Przecież się uśmiecham. – wycedziłam przez zęby.

- Nie uśmiechasz się i w tym problem. Wyglądasz dzisiaj przepięknie, a i tak jesteś smutna. Uśmiechnij się chociaż dla mnie.

Wydęłam usta w próbie nadania im pogodnego kształtu, ale wyszedł mi tylko grymas, który natychmiast wywołał śmiech u chłopaka.

Oparłam mu brodę na ramieniu bez konieczności wspinania się na palce. Szpilki jednak się do czegoś przydają, pomyślałam. Przymknęłam lekko oczy i zaczęłam się rozkoszować zapachem jego szyi.

- Mówił ci już ktoś, że ładnie pachniesz? – wypaliłam.

- Wyobraź sobie, że jeszcze nie. Jesteś pierwsza. – zamruczał i pocałował mnie w policzek.

Wyjrzałam zza Kendalla i w drzwiach zobaczyłam Nathalie zdezorientowaną ilością osób, która przyszła na imprezę. Dziewczyna namierzyła mnie wzrokiem i skinęła na mnie palcem bym do niej podeszła.

- Zaraz wrócę. – szepnęłam do Kendalla i zaczęłam się przebijać przez tłum.

Nie miałam pojęcia, że chłopcy mają tylu znajomych. Wiedziałam, że gdzieś tu kręcił się Josh Hutcherson z Kayslee, a także Demi Lovato, ale osoby które mijałam widziałam pierwszy raz w życiu.

Zaraz gdy dotarłam do Nathalie, dziewczyna bez słowa pociągnęła mnie na drugą stronę i wepchnęła do pierwszego lepszego pokoju. Potknęłam się o leżący na środku dywan i wylądowałam na podłodze.

- Musimy porozmawiać. – powiedziała ignorując mój upadek i zamknęła drzwi tym samym uciszając muzykę dochodzącą z głośników ustawionych nad basenem.

- Wiem. Mam coś dla ciebie. – wyjęłam z kieszeni od kurtki list od Maxa i podałam go jej.

- Co to jest? – zapytała zdezorientowana, ale wzięła ode mnie kopertę i rozerwała ją zachłannie.

Następne kilka minut wydawało mi się trwać wiecznie. Nathalie pogrążyła się w lekturze wiadomości od Maxa nie komentując treści.

Gdy skończyła, z całej siły zmięła kartkę w rękach i wyrzuciła ją przez otwarte okno. Wiedziałam, że jest wściekła, ale dostrzegłam pojedynczą łzę spływającą jej po policzku, którą zaraz wytarła wierzchem dłoni.

- Skąd masz ten list? – zapytała po chwili i wyjęła błyszczyk z torebki.

- Wczoraj Max u mnie był i mi go dał. – przyznałam i wbiłam wzrok w swoje świeżo pomalowane na niebiesko paznokcie.

- I tylko po to u ciebie był? – prychnęła z pogardą.

- Przeprosił mnie też za ten pocałunek. No i chciał się pożegnać. Wyjeżdża z zespołem do Londynu.

- Wiem to chociaż nie powinno mnie to obchodzić. Max już dla mnie nie istnieje. – Nathalie usiadła na łóżku i podkurczyła nogi.

- Nie postępuj pochopnie. On cię naprawdę kocha.

- Tak bardzo mnie kocha, że przy pierwszej lepszej okazji całuje moją przyjaciółkę? – wbiła wzrok w błyszczyk, który niespokojnie obracała w palcach.

- Nie wiem. – mruknęłam do siebie i zaczęłam miąć rąbek od sukienki.

- Nie chcę gadać o tym kretynie. On dla mnie nie istnieje. – powtórzyła podkreślając ostatnie słowa. – Nie chcę się z tobą kłócić przez jakiegoś faceta.

- Ja też tego nie chcę.

Nathalie podeszła do mnie i ścisnęła mnie przyjaźnie.

- Przepraszam, że ci nie wierzyłam. Przecież wszyscy wiedzą, że kochasz Kendalla.

- Moja miłość do niego teraz nikogo nie obchodzi. Przynajmniej nie moich rodziców.- powiedziałam cicho i odsunęłam się od niej.

- No tak. Słyszałam, że wyjeżdżasz. Naprawdę nic się nie da zrobić?

- Właśnie nie. Rodzice nie chcą słyszeć o tym, że mogłabym tu mieszkać sama. Wera proponowała, że mogę się do niej wprowadzić, ale na to też nie chcą się zgodzić.

- Nie wiesz o co im chodzi? Przecież wasze rodziny się przyjaźnią.

- Nie wiem. Nie mam pojęcia, ale mam wrażenie, że coś się stało i nasza przeprowadzka nie jest spowodowana pracą mojego taty.

- Pomogę ci się tego dowiedzieć. – zaproponowała. – Jak chcesz oczywiście. – dodała widząc moją zdziwioną minę.

Drzwi do pokoju uchyliły się i wyjrzała zza nich głowa Kendalla. Spojrzał porozumiewawczo na Nathalie, która doskonale wiedziała o co mu chodzi i posłusznie wyszła na korytarz. Chłopak podszedł do mnie i usiadł obok na dywanie.

- Przeszkodziłem wam w czymś? – zapytał ze skruchą w głosie i uśmiechnął się łobuzersko.

- Nie. – odparłam wpatrzona w jego zielone oczy. Chciałam coś jeszcze dodać, ale wyleciało mi to z głowy pod wpływem jego spojrzenia.

Kendall zaśmiał się cicho i musnął delikatnie moje wargi. Z jego gardła wydarł się cichy pomruk co wywołało u mnie uśmiech na twarzy. Złapałam go za kołnierzyk od jego koszuli i przywarłam do jego torsu starając się nie pozostawić między nami żadnej wolnej przestrzeni. Chłopak położył swoje dłonie na moich ramionach by po chwili przemieścić je w dół mojego ciała, aż do talii. Wplotłam mu palce we włosy i zaczęliśmy się całować zupełnie inaczej niż przez ostatnie pół roku. Jakby to był nasz ostatni pocałunek chociaż dobrze wiedzieliśmy, że nim nie był. Przygryzł mi delikatnie dolną wargę i zjechał ustami w dół po mojej szyi.

- Znowu będę musiała się zachować jak ta rozsądna w tym związku? – zapytałam ze śmiechem widząc, że sprawy zaraz zajdą za daleko.

- Chyba tak. – mruknął, ale nie przestawał całować moich odsłoniętych ramion.

- Nie jesteśmy u siebie. – szepnęłam, ale zignorował to.

Słyszałam nasze przyspieszone oddechy i nienaturalnie głośne bicie mojego serca, które dałabym głowę, że słychać było w całym domu.

Westchnęłam głęboko gdy Kendall pocałował mnie w zagłębienie pod moich gardłem na którym cały czas spoczywał złoty naszyjnik w kształcie serca, który od niego dostałam kilka miesięcy temu.

- Nie zdjęłaś go. – zauważył zdziwiony, ale widziałam szczęście w jego oczach z tego powodu.

- Dlaczego miałabym to zrobić?

- Nie wiem. – przyznał i ponownie odnalazł moje usta.

Przesunęłam delikatnie językiem po jego wargach i zdjęłam jego ręce w mojej talii.

- Chodźmy. – poleciłam wstając z podłogi. – W końcu to impreza z okazji zwycięstwa całego zespołu a nie tylko Jamesa.

- Dalej nie zmieniłaś zdania, prawda? – popatrzył na mnie z powagą w oczach.

- Na chwilę obecną nie. – odparłam i pociągnęłam go w kierunku salonu, który był jeszcze bardziej zatłoczony niż gdy z niego wychodziłam.


Wiedziałam, że prawdopodobnie to są moje ostatnie dwa tygodnie spędzone z Kendallem i chciałam, żebyśmy je oboje zapamiętali. Miałam już pewien plan, tylko, że potrzebowałam do niego pomocy nie tylko Weroniki, ale także i intryg Nathalie.

-----------------------------

Dzięki za 7k wyświetleń! <3.



4 komentarze:

  1. O lol. Co planujesz? xd Świetna notka, oczywiście xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny :) :D jestem ciekawa co planujesz
    Czekam nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna notka :D czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ~RosAlice po paru latach25 października 2017 03:23

    NN - im waiting.
    JK bo juz jest xD

    OdpowiedzUsuń